Przejdź do głównej treści
Otwórz wyszukiwarkę
Szukaj
Zamknij wyszukiwarkę Wyczyść Szukaj
Produkty w koszyku: 0. Zobacz szczegóły
Twój koszyk jest pusty

Kompletny artykuł Beaty Kiernickiej "O jedzeniu, które łączy"

Drogie Czytelniczki "FILOMEI",

zamieszczamy korektę artykułu Beaty Kiernickiej "O jedzeniu, które łączy" (str. 20 e-wydania).

Kompletny artykuł – znajduje się pod ilustracją Carla Larssona "Julaftonen" (1904).

Zapraszamy do lektury!

Beata Kiernicka

O jedzeniu, które łączy

Stół mieści o wiele więcej niż nam się wydaje. Nie mam na myśli nóg uginających się pod obfitością świątecznych potraw, ale to, co dzieje się ponad nim. Słychać historie, które z każdym rokiem nabierają głębszych barw; głośno dodawane są kolejne perspektywy, pojawia się sprzeczka o szczegóły, aż wreszcie dochodzimy do sedna opowieści, które za każdym razem jest równie zabawne. Ktoś głośno zadaje pytanie babci i na chwilę zalega cisza, by jej głos z minionego świata mógł zostać usłyszany. Ktoś obwieszcza wesołe nowiny. Ktoś ciężko wzdycha zanim odpowie na pytanie. Ktoś, ktoś, ktoś... Stół jest po to, byśmy byli razem.

Świętowanie jedzeniem

Myśląc o świętowaniu, mamy przed oczami suto zastawiony stół, przy którym wspólnie spędza się czas. Posiłki nie są przypadkowe. W wielu rodzinach to dania z przepisu z pożółkłej już kartki. Gdy pierogi czy uszka wyglądają inaczej to dlatego, że w tym roku zabrakło babci, która lepiła je w rozpoznawalny sposób...

Nietrudno zauważyć, że głód nie jest jedynym powodem, dla którego jemy. Można więc zapytać – czy jedzenie powinno służyć wyłącznie zaspokajaniu głodu? Gdzie kończy się świętowanie a zaczyna obżarstwo? Czy na bożonarodzeniowy czas zapomnieć o prozdrowotnych zasadach?

To normalne (i dobre), że jedzenie jest elementem wspólnie spędzanego czasu. Problem zaczyna się wtedy, gdy jedynym, a przez "odhaczanie" zewnętrznych praktyk tak naprawdę nie mamy już siły świętować (np. z przejedzenia).

Praktyczne wskazówki

W dniu Wigilii pamiętaj o tym, żeby jeść (i pić!), a równocześnie unikaj ciągłego próbowania. To znaczy nie rezygnuj z posiłków, postaraj się w tym pracowitym dniu znaleźć chwilę na to, by usiąść i zjeść coś lekkiego, zamiast cały dzień podjadać na stojąco. Pomoże Ci to zachować zdrowy apetyt na wieczorną wieczerzę.

Kiedy zasiądziesz do świątecznego stołu, ogarnij go wzrokiem i wybierz to, co chciałabyś zjeść. Nałóż te dania na talerz w rozsądnych ilościach; jeśli wybór jest duży, unikaj nakładania i jedzenia wszystkiego po kolei. Jedz powoli, naciesz się smakiem i atmosferą. Kiedy skończysz, daj sobie chwilę, zanim zdecydujesz o dokładce. Zastanów się, czy za chwilę będzie ciasto. Jeśli to możliwe, po skończonym posiłku warto zmienić miejsce i zdystansować się od stołu, by wciąż nie siedzieć przy jedzeniu.

Ukułam sobie powiedzenie o "efekcie merci" - pamiętam z dzieciństwa, że chciałam spróbować wszystkich smaków czekoladek, by na końcu wrócić do tej, którą uznałam
za najsmaczniejszą. Robimy to czasem wśród różnorodności ciast. Nie chodzi nam o to, by zjeść wszystko. Jesteśmy ciekawi smaku. Sprawdzi się więc ograniczony wybór (czy wszystkie rodzaje słodkości są konieczne?) i krojenie ciast na małe kawałki. Pamiętajmy też, nie wszystko trzeba zjeść właśnie teraz; jest duża szansa, że po spacerze czy jutrzejszym obiedzie dany kawałek ciasta będzie nam smakował jeszcze bardziej.

Świąteczne jedzenie może być słodsze, tłustsze (a przez to – bardziej kaloryczne), cięższe. Czy to problem? Jeśli świętujemy do kilku dni, to nie. Są oczywiście sytuacje zdrowotne, w których dania trzeba dopasować pod kątem składu, ale w kontekście masy ciała wystarczy zadbać, by nie zacząć jedzenia świątecznych pyszności w mikołajki i nie skończyć w Nowy Rok. Poza tym pamiętajmy, że dla zdrowia zawsze warto, by nasze jedzenie było przygotowywane z nieprzetworzonych produktów dobrej jakości (niezależnie od tego, jakie jest kaloryczne).

Sedno sprawy

Świąteczne zasiadanie do stołu jest wręcz rytuałem. Zdajemy sobie z tego sprawę, gdy pod wpływem zapachu, na tylko dla nas zauważalny moment, stajemy się dziećmi. Rytuał bowiem osadza nas w czymś ponadczasowym, daje do zrozumienia, że uczestniczymy w fizycznym wymiarze tajemnicy. Przed nami byli inni, po nas przyjdą następni.

Od nas zależy, czy uczynimy z jedzenia element rodzinnej tradycji i ciepłych wspomnień, czy będzie dla nas przede wszystkim powodem stresu w czasie przygotowań, niestrawności w świąteczne dni i frustracji, gdy na końcu będzie trzeba je wyrzucić.

Kiedy zatem kończy się świętowanie a zaczyna obżarstwo? Wtedy, gdy nie mamy siły nachylić się i uśmiechnąć do dzieci, które pod stołem rozwiązują nam buty. Kiedy zaczyna się problem, że świętujemy jedząc? Wtedy, gdy potrafimy tylko w ten sposób i jedzenie przysłania nam to, co najważniejsze. Może więc w tym roku po bożonarodzeniowym obiedzie zaproponować rodzinie spacer? Może warto na jakiś czas ściągnąć ze stołu jedzenie, by zrobić miejsce na planszówkę? #


 

Beata Kiernicka dietetyk i technolog żywności, która namawia do jedzenia. Pomaga odzyskać siły i spokój mamom: tym z dzieckiem pod sercem, przy piersi i na biodrze. Jest przekonana, że warto dbać o swoje zdrowie, by mogło służyć innym. Urodziła się i mieszka z rodziną w Poznaniu. Bardzo lubi książki.

Instagram: klik | Buycoffee.to: klik